Czy biel jest biała??
Jest taki spot, który (w bardzo ciekawy sposób) reklamuje kawę Tchibo (wersja – Black&White). Ponad 60-sekundowy film pokazuje sytuacje, których kontekst nie jest oczywistą oczywistością. I na koniec pojawia się bardzo mądra konkluzja: „Życie nie jest biało-czarne. Tylko kawa taka jest”.
Gdzieś kiedyś – za górami i za lasami – odbywała się msza święta. Odprawiał ją pewien dość kontrowersyjny duchowny. Przed kościołem protestowano m.in. przeciw publicznym wypowiedziom tego księdza. Być może dla części ludzi (przed kościołem) i być może dla części ludzi (w kościele) ta sytuacja była czarno-biała. Dla ilu taka była? Tego nie wiem! Dla 100%? A może jednak dla 99% lub 90%?
Tamci – czarni. My są – biali.
Ci – Tamci – myśleli analogicznie, lecz na odwrót (To My są siły jasności, a Tam są siły ciemności). Pomijam aspekt prawny. Można się z kimś nie zgadzać ale czy cel uświęca środki? (po każdej ze stron! bo przecież zdarzył się też ostatnio ksiądz orionista tłumaczący z nienawiścią i agresywnie owieczkom: kim są poszczególni kontrkandydaci obecnego prezydenta) .
Osobiście (mając wybór) wolałbym być na Mszy świętej – w prawie każdym innym miejscu (oprócz tego, przed którym toczył się ów opisany wyżej protest!). Nie lubię klimatu duchowo-politycznego Bizancjum. Inne powody? Są również!
Ale gdybym się tam zaplątał przez przypadek? To musiałbym usłyszeć (przy wychodzeniu z mszy) wykrzyczane: „obrońcy pedofilów”?
Czy tolerancja i szacunek kończy się u piewców tolerancji i szacunku tam gdzie zaczynają się poglądy innych?
Mimo, że zgadzam się akurat np. z jednym z wielu transparentów – tych „przed kościołem”, by rozliczyć co do joty pedofilię w Kościele rzymsko-katolickim, to nie zgadzam się, by oskarżać, że każdy kto był na tej mszy (z owym kontestowanym duchownym) stawał się automatycznie „obrońcą pedofilii”! I wrzeszczeć o faszyźmie każdemu kto wychodzi z kościoła, bo akurat tam był!
I tu i tu są ludzie, którzy niosą jakąś własną Opowieść.
Być może jednak ktoś (z tych stojących przed kościołem) tak bardzo krzyczał, bo cierpiał realnie skrzywdzony przez „ludzi Kościoła”??
Może mimo wściekłości (i niesprawiedliwych uogólnień) marzył (na dnie swej duszy), by jakoś dotrzeć do Kościoła-Domu (tego Domu, który kiedyś znał, zanim poznał smak odrzucenia i swej krzywdy)??
I odwrotnie. Być może ktoś (kto był na tej Mszy) również czuł w sobie ten sam gniew i złość – na hipokryzję w chorych tkankach Kościoła?
Czy musimy od razu obrzucać się kamieniami osądów?
Czy jeszcze ktoś chce usłyszeć siebie w czarno-białym świecie?
Czy ktoś widział kolor biały? Czy da się kupić 2 jednakowo białe koszulki i która biała jest jedynie słusznie biała?
Białe jest mleko. Też chmury i śnieg. Światła w samochodzie. Zęby są białe. Czy to wszystko jest białe „na swój sposób”?
Biały sufit odbija nieco koloru z zielonej ściany. Mleko w niebieskim kubku traci na swym kolorze (zwłaszcza przy ścianach naczynia). Kiedy zbliżysz dłoń do kartki papieru, to oprócz cienia dostrzeżesz (na papierze) delikatną plamę w kolorze beżowym.
Czyli co: jakieś lekkie zachwianie jednego koloru i z białej barwy zrobi się barwa „mniej biała”? Nie ma jedynej słusznej bieli?
Nie wierzę, że dobro i zło są totalnie relatywne i czysto subiektywne!
Dlatego nie zgadzam się ani na fuck you w sejmie, ani na wrzaski w Pucku. Na równanie w dół, bo inni też!
Wierzę jednak, że swoim ad hoc osądem: kto jest dobry, a kto zły możemy bardzo łatwo krzywdzić! Tych Innych niż Ja!
W mojej kulturze biały to kolor czystości, światła, niewinności i duchowości. Jednakże już w starożytnych kulturach Bliskiego Wschodu biel to przecież kolor śmierci i nieurodzaju. To m.in. obraz pustyni i starych – białych kości ofiar, które pochłonęła pustynia. Na Dalekim Wschodzie biel to symbol nieszczęścia, rozpaczy. To po prostu kolor pogrzebowy!
Uwielbiam utwór Depeche Mode „Walking In My Shoes”. Padają tam słowa: „zanim wyciągniesz pochopne wnioski: spróbuj postawić się na moim miejscu” („But before you come to any conclusions: try walking in my shoes” – Martin Gore). W tym (genialnym!) idiomie o butach chodzi najwidoczniej o empatię (nie o relatywizm!). A może i o słowa: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” (Mt 7,3)
Jak łatwo oceniać!
Dobrzy to ci, co nie strajkowali w szkole. Źli terroryści, to wiadomo nauczyciele, którzy strajkowali. Serio była to czarno-biała sytuacja? Serio jedni byli czarni, a drudzy tylko biali? Lub też na odwrót?
Łatwo oceniać!
Wczoraj usłyszałem w pewnym kościele za górami za lasami: „Nie może kochać ojczyzny ten co nie kocha Boga”. Serio? Nie wiem jak ten kaznodzieja ale np. ja wcale nie czuje żebym kochał Boga, mimo że to me największe pragnienie serca! Może moje pragnienie to też miłość??
Nie czuje jednak bym miał prawo mówić ateistom czy agnostykom, że ich miłość do ojczyzny jest: „mniejsza”, „gorsza”, „żadna”.
Po 1 wierzę, że Bóg i tak jest jakoś obecny w „miłościach” tych osób.
Po 2 nie rozumiem co takie stwierdzenia mogą budować prócz poczucia wyższości nad drugim człowiekiem?
W życiu istnieje obiektywna biel i czerń.
Czasami pada też „przejęzyczenie”, że żadne płacze i krzyki nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
Ale jesteśmy utkani z wielu barw i warto je zobaczyć (w sobie i innych) zanim osądzimy kto z nas jest jedynie słusznie biały lub beznadziejnie czarny!
Lepiej niż osądzać jest napić się kawy np. Black&White i ostudzić czarno-białą spinę!
