Biblia,  Człowiek,  Jezus Chrystus

Mój przyjaciel Judasz

Iskariota 

Jest takie słowo wobec którego nie potrafię przejść obojętnie. Iskariota. To tajemniczy przydomek apostoła Judasza.

Jego osoba jest wspomniana w Ewangeliach 24 razy. I mam takie przeczucie, że zanim Ziemia wykona kolejny obrót wokół własnej osi (i zanim ja przeżyje kolejne 24 godziny mego życia), to historia Iskarioty połączy się z moją!

Ale po kolei…

Sporo inspiracji odnalazłem w konferencjach abp. Rysia, o. Adama Szustak i o. Grzegorza Kramera SJ.

Jest tak wiele interpretacji słowa Iskariota.

Ja chciałbym skupić się tylko na jednej z nich: Isz-Karioth to „człowiek z Kariotu”.

W tym tłumaczeniu kryje się nawiązanie do miasta Kariot (lub Karioth), które utożsamiane jest, z nie istniejącym już Kerioth. Jego ruiny znajdują się w środkowej Palestynie (niedaleko Hebronu).

Według tej teorii Judasz był jedynym outsiderem spoza Galilei.

To pierwsza ciekawa wskazówka!

Jeśliby przyjąć koncepcję, że „kariot” może pochodzić od hebrajskiego „qiryah” (miasto), to trzeba od razu dodać, że mieszkańcy prowincji nazywali tak jedynie „stolicę” („metropolię”), tzn. Jerozolimę.

Wówczas (pochodzący z judejskiej prowincji) apostołowie mogliby śmiało nadać Judaszowi ksywkę: „mieszczucha”. Ot, trafił się nam – taki trochę mądrala – intelektualista z miasta. To zupełnie jak ja.

W obu wersjach Judasz jest ewidentnie kimś SPOZA układanki.

Wyjęty ze schematu!

Niesie w sobie absolutnie inną historię, wrażliwość, temperament, motywacje, doświadczenie.

Ja też bardzo często dokładnie tak się czuję – jak spoza ramy. Być może dlatego tyle rozmyślam nad życiem Judasza?

Najbardziej zatem lubię wersje, że pochodził z Kariotu.

Wybitny polski językoznawca Jan Grzenia podaje, że gdyby była taka potrzeba, to za najlepsze pochodne tej nazwy, mógłby rekomendować słowa – kariotyjczyk, kariotyjka (a przymiotnik: kariotyjski).

Dla mnie to cenna podpowiedź! Bo nie wiem jak inni, ale ja też jestem z Kariotu.

Zagadka

Judaszu, Bracie!

Słońce wschodzi i zachodzi. Już prawie 15 695 dób w moim życiu, a tak wiele nie rozumiem.

Nie umiem m.in. uchwycić choćby rąbka, z tajemnicy Twego istnienia! Twe życie to nieprzenikniona zagadka!

Jak opisać labirynty ludzkiego serca? Jak opisać Twe serce Judaszu?

Na wiele z problemów mam jakieś podręczne definicje. I czasami faktycznie, któraś z nich wystarczy.

Ale nie da się tajemnicy ludzkiego życia zamknąć np. w kanonie prawa kanonicznego; w regułce z katechizmu; bądź teorii (choćby i tej najbardziej naukowej).

Bo zawsze dochodzimy do jakiejś ściany, za którą jest Tajemnica i Milczenie.

Może też dlatego ostatni z kanonów prawa kanonicznego brzmi: „Salus animarum suprema semper lex esto”, tzn. „Zbawienie dusz niech będzie zawsze najwyższym prawem”?

Czy tak jest, to już zupełnie inna kwestia.

Nawet Dracula

Postać Judasza przekroczyła już dawno mury teologii. Pojawia się w najbardziej zaskakujących konstelacjach popkultury.

Bardzo mnie zaskoczyła rola, jaką wyznaczył Judaszowi reżyser Patrick Lussier. W jakiej nie zdradzę, bo to byłby bardzo nieładny spoiler.

Zdradzę tylko tyle, że zdrajca Jezusa pojawia się (tym razem) w filmie pt. „Dracula 2000” (z tego też samego roku).

Zaskakujący finał filmu pokazuje, iż wątek Judasza wprowadza niejako „sam sobą” problem winy i odkupienia.

Najpiękniejszą zaś książką, jaką przeczytałem o Judaszu,  jest powieść Tosca Lee pt. „Judasz” (Wydawnictwo Świętego Wojciecha, 2016). Nie pamiętam kiedy wcześniej (ani później) beletrystyka chrześcijańska tak mocną mną wstrząsnęła. Doświadczyłem wielu wzruszeń. Usłyszałem wiele pytań, które są dla mnie wyzwaniem, pulsującym z samego epicentrum Ewangelii.

Wybór Jezusa

To mój Zbawiciel wybrał Judasza. Widział w nim dobro, a nie jakiegoś nieuleczalnego złoczyńcę! Wybrany rzucił wszystko i poszedł za Mistrzem z Nazaretu. Wyrzucał w imię Jezusa złe duchy i w Jego imię uzdrawiał. Był też Jego zaufanym człowiekiem. To właśnie jemu Chrystus powierzył finanse wspólnoty. Czyż Judasz chciał tylko kasy? I serio właśnie dlatego wytrwał trzy lata, w tak ubogiej kompanii?

Wielki kryzys na pierwszej Eucharystii

Jezus myje nogi wszystkim apostołom, a więc i swemu zdrajcy. Tak robili tylko służący. Aż czuję bliskość TYCH dłoni, które wskutek intrygi ucznia, zostaną wkrótce przebite gwoźdźmi. Z umytymi nogami biesiadnicy mogli już rozpocząć wieczerzę. Opierali się na lewej ręce. Prawa była wolna, a nogi wysunięte swobodnie do tyłu.

Czytamy u św. Jana, że Jezus był bardzo wzruszony („wstrząśnięty do głębi” – J 13, 21a). Oświadczył: „Uroczyście zapewniam was: Jeden z was mnie zdradzi” (J 13, 21b).

I co wówczas się dzieje? Jeden przez drugiego zaczynają pytać: kto?

U św.Mateusza czytamy: „A oni bardzo tym przygnębieni pytali jeden po drugim: Chyba nie ja, Panie?” (Mt 26, 22). Podobne pytanie zanotował św.Marek: „Zaczęli się smucić i pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja?” (Mk 14, 19). Zaś św.Łukasz ujmuje to znamiennym zdaniem: „Wtedy zaczęli dociekać między sobą, kto spośród nich miałby to uczynić. Powstał też między nimi spór, o to, który z nich jest ważniejszy” (Łk 22, 24).

Skąd w nich to ożywienie? I to parcie żeby koniecznie się dowiedzieć…?

Jeśli są lepsi, niewinni i bez potencjału zdrady, to skąd ta nerwowa atmosfera?

Kłótnia o hierarchię, gdy ich przyjaciel mówi o zdrajcy? Smutne! I zasadniczo żenujące!

Jan siedział z prawej strony Jezusa i to on „oparł się na piersi Jezusa i zapytał: Panie, kto to jest?” (J 13, 25). Za Janem siedział Piotr, bo dał Janowi „znak, aby dowiedział się, o kim mówił” (J 13, 24b).

Judasz musiał zaś siedzieć z lewej strony Jezusa (aż nie mogę się tu oprzeć takiej pokusie: geneza tzw.lewactwa?).

Popatrzmy na sposób, w jaki Jezus poda mu za chwilę kawałek chleba. Zanim doszło do tej dramatycznej sceny Jezus mógł swą głowę oprzeć na piersi Judasza i w ten sposób odpocząć, a jednocześnie słuchać Jego serca.

Wróćmy do pytania Jana.

Chrystus odpowiada mu bardzo dyskretnie: „To ten, dla którego zamoczę kawałek chleba i dam mu. I po zamoczeniu kawałka chleba dał go Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty” (J 13, 26). To szokujący szczegół!

Kiedy czytamy ten tekst w języku greckim, to tam gdzie czytamy o zamoczeniu kawałka chleba, tam mamy grecki czasownik, który oznacza: „karmienie małego dziecka, które nie ma zębów”.

W kulturze Izraela gest umoczenia chleba i podania go komuś (w czasie uczty) ma swoją głęboką symbolikę. Taki gest jest bardzo czuły, intymny. Jest gestem ogromnej miłości. Dokładnie znaczy tyle co: „jesteś jedynym moim dobrem, jesteś moim wszystkim, kocham Ciebie nad życie”. To gest oblubieńczych zaślubin!

Tak Jezus traktuje swojego zdrajcę, tak Go kocha!

A ja chciałbym wiedzieć: Po co się o to pytałeś Piotrze? A ty Janie?

U św.Mateusza mamy pytanie Judasza: „Chyba nie ja, Rabbi?” (Mt 26, 25)?  Czyli pytanie: co ja robię za świadomością mojej zdrady?

U św.Jana (jak widzieliśmy powyżej) nastąpiło „śledztwo”: kto jest zdrajcą?

Chciałbym kiedyś zapytać się św.Jana. Skoro się dowiedziałeś od Jezusa, to co z tą wiedzą zrobiłeś? Czy mogłeś coś z tym zrobić? Czy miałeś w sobie jakiś zgryz do końca życia? Kogo i jak miałeś ratować? Jezusa, czy Judasza?

Po co pytamy o zdrajcę? A może pytamy, jak oni w Wieczerniku, aby poczuć ulgę: uff, to nie ja. Mogę poczuć się lepszym!

Ostatnia rzecz, którą chcemy usłyszeć to: „Jeden z was mnie zdradzi” (J 13, 21d);  „Jeden z was, jedzących ze Mną, zdradzi Mnie!” (Mk 14, 18b); „Zapewniam was: Jeden z was mnie wyda”. Trzykrotne: JEDEN Z WAS!

Nie, On nie jest już nasz!

Został suspendowany! A ten już po apostazji! A ta już tylko pije do lustra…

Zero ruchu. Zero odpowiedzialności. Wypieramy prawdę! Jest jeszcze „nasz”, czy już z ulgą i subtelnie wykluczamy?

Judasz wychodzi. Przyjaciele zostali w ciepełku i z winem. Czy Jezus oczekiwał, że choć jeden za Nim pobiegnie? Byli zbyt syci i leniwi?

Czy Eucharystia wyrzuca nas z wygody kościółka, w świat zagubionych sióstr i braci?

A z drugiej strony Jezus nie zatrzymuje Judasza. Bo nie da się za kogoś żyć!

Natomiast do samego końca dawał mu różne sygnały, jak bardzo go kocha.

Warto dodać, że między mową o zdradzie Judasza (J 13, 21-30), a zapowiedzią o dezercji Piotra (J 13, 36-38) jest Jezusowe przykazanie miłości (J 13, 31-35).

Daje przykazanie miłości, zderzając się z taką, a nie inną Dwunastką. Właśnie do takich swoich uczniów mówi: „Dzieci, krótko już będę przebywał z wami” (J 13, 33a). Słowo: „dzieci” w języku greckim brzmi dosłownie: „synkowie”.

Judaszu, który wychodzisz w noc…

Czy chciałeś sprowokować Jezusa, do manifestacji potęgi, do ogłoszenia się Królem Żydów?

Być może myślałeś, że jakoś po swojemu zainicjujesz wytęsknione wyzwolenie Izraela?

Czy dałeś się może  zmanipulować kapłanom w świątyni? Bo do dziś miewają przewrotne serca.

Czytałem kiedyś wstrząsający tekst (w Dzienniku Bałtyckim), który pokazywał smutną konkluzję. Te słowa pamiętam do dziś: „Religia potrafi zabić Boga, żeby zachować swój prestiż”. 30 srebrników za prestiż!

Zostawmy jednak owe 30 srebrników, które inkasuje: np. jakaś kuria na świecie…np.  jakiś biskup.

Bibliści tłumaczą, że 30 srebrników to nie jest mała kwota, ale z drugiej strony nie jest też adekwatnie duża – za wykonanie takiego zadania. Kiedy patrzę na siebie, to widzę, że wystarczy mi o wiele mniejszy zysk, niż wypłata Judasza.

Spotkanie ze zdrajcą

W czasie aresztowania, w Ogrodzie Oliwnym, Jezus mówi do Judasza czułe słowo: „Przyjacielu (hetairos) po co przychodzisz?” (Mt 26,50). W grece to jeden z czterech synonimów miłości. To miłość większa, niż wszelka zdrada!

Zgrzeszyłem…

Chciałbym zwrócić uwagę na ważne słowo. W Ewangelii według św. Mateusza dowiadujemy się: „A Judasz, który go zdradził, dowiedział się, że skazano Go na śmierć, poczuł wyrzuty sumienia (metameletheis), i odniósł trzydzieści srebrników wyższym kapłanom i starszym. Powiedział: Zgrzeszyłem, gdyż wydałem niewinnego” (Mt 27, 3-4a).

Formalnie stanął w obronie Jezusa. Mamy tu grecki termin „metamelomai”, który oznacza „być zdjętym (religijnym) żalem”, „okazać skruchę (wobec Boga)”, „nawracać się”. To czemu nici z tego nawrócenia?

Tak nam łatwo operować katechetycznymi podziałami: zły żal Judasza versus dobry żal św.Piotra (sam o takim słyszałem na ostatnich rekolekcjach wielkopostnych).

W żaden sposób nie zamierzam relatywizować winy Judasza!

Ale dzięki Bogu, nie jestem Bogiem i na szczęście to nie ja sądzę. Jedno jednak widzę w Ewangelii. Kiedy Judasz dowiedział się o skazaniu Jezusa to przeżył niewyobrażalną traumę. Jakby układ zdarzeń stanął w sprzeczności, z jego motywacją i celem!

Jezus potępia Judasza?

Ci, którzy tak bardzo lubują się w wyrokach piekielnych cytują dość namiętnie słowa Jezusa, który mówi o zdradzie Judasza: „Byłoby lepiej dla tego człowieka, żeby się nie narodził” (Mt 26, 24c).

Nie wiem, czy za 2000 lat, każdy będzie rozumiał np. współcześnie nam zrozumiały język emotikonów. Żydzi mieli też swoje!

I Jezus używał wiele żydowskich zwrotów o charakterze hiperbolicznym i przysłowiowym. Co z tego wynika?

Nie! Tu nie ma żadnego werdyktu potępienia!

Zobaczmy jak bardzo podobnie uczyli wówczas rabini: „Kto uczy się nie mając zamiar wypełnić nauk w życiu, lepiej byłoby dla niego, gdyby się nie narodził” (Szkoła rabbiego Akiby, I wiek: Sifra Lewitów – zbiór baraitot 26,3).

Takie zwroty, były w tamtej kulturze, zaakcentowaniem ciężkiego losu konkretnego człowieka, a z tego powodu – wyrazem współczucia dla niego. W obliczu tragicznej sytuacji Judasza jest to głęboki smutek i troska.

O reszcie możemy tylko milczeć! Nie mamy prawa mówić o wiecznym losie Judasza!

Śledztwo zakończone, umorzone na krzyżu

Jezus błagał Ojca na krzyżu o darowanie wszystkim ludziom, też Judaszowi: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią (Łk 23, 34). Dla mnie ta modlitwa zamyka śledztwo i pokazuje niekompetencje mej sprawiedliwości.

Zresztą nigdy i nigdzie Kościół nie potępił Judasza!

Tajemniczy dogmat o piekle nie zezwala na nazywanie kogokolwiek potępieńcem.

Poniżej widzimy współczesną Dolinę Hinnom. To miejsce, gdzie Judasz samobójczo zakończył swe ziemskie życie.

Decyzja o samobójstwie jest obarczona tak wieloma czynnikami, które sprawiają, że najczęściej człowiek nie jest zupełnie wolny.

Kto mu pomógł w jego łkaniu?  Czy w lodowatej samotności słyszał wciąż słowa Jezusa rozświetlające jego mrok? W poświęconej Judaszowi sztuce Pagnola – na dojmujące pytanie: „Czy Judasz jest w piekle? – Chrystus odpowiada: „Muszę tę sprawę pominąć, gdyż inaczej ludzie zaczęliby nadużywać mojej wyrozumiałości”.

A jednak…

Mało kto, na swój temat, ma tak bezlitosne dossier. Poza tym istniały (czasami istnieją) zwyczaje, których nigdy nie zrozumiem (nie tylko w Polsce!). Od XVIII wieku praktykowano: „palenie Judasza”, „wieszanie Judasza”, „judaszki”. W Wielki Czwartek następował sąd nad kukłą Judasza. Następnie wieszano ją na wieży kościoła. Po strąceniu kukły w Wielki Piątek bito ją, szarpano, włóczono po wsi. Na koniec podpaloną kukłę wrzucano do rzeki, czy stawu.

Niektórzy uważali, że to miała być próba chrystianizacji pogańskiego obrzędu topienia Marzanny. Jeśli tak, to ja wymiękam! Z czasem Kościół zakazywał tych praktyk, bo wyzwalały nadmierną agresję. Wspomina się też antysemicki charakter tych obrzędów. Czasami kukła Judasza wyobrażała stereotypowego Żyda, a obchody kończyły się napaścią uczestników na Żydów.

Od przełomu XVI/XVII wieku – w Skoczowie-  znany był zwyczaj „wodzenia Judosza”. Kulminacją uroczystości było publiczne spalenie kukły Judasza – mające na celu wygnanie zła, swar i waśni z miasta. W 2008 roku ksiądz dziekan dekanatu skoczowskiego, w specjalnym liście, określił tradycję jako pogańską. W tymże roku po raz pierwszy od reaktywacji obrzędu (w 80 latach XX wieku), nie wodzono Judasza przed kościołem! Masakra!

Może mniej magiczny obraz Judasza przysłania nam fałszywy obraz Boga? Jeśli Bóg jest mściwym tyranem, który musi wyrównać rachunek z ludzkością i z satysfakcją czeka na śmierć Jezusa, to wówczas Judasz jest pionkiem i marionetką, która ślepo odgrywa swą rolę na szachownicy. A my możemy traktować go jak kozła ofiarnego naszej dziurawej moralności!

Imię Judasza = sprawdzam

Kiedy czytam o Judaszu, myślę zawsze o sobie. Nie mam pewności co do siebie samego. Pewny mogę być tylko miłości Boga do nas, ale mojej do niego? Słowo Iskariota mówi mi „sprawdzam”.

Masz pewność, że w imieniu Judasza nie ma też Twojego?

Wszak tragedie Judaszowe odbywają się non stop w zaciszach domów.  To zdrady ideałów, partnerów, małżonków, dzieci. Odejścia w ciszy, w noc…

Bardzo znamienne jest w XXI wieku, jak bardzo zdradzamy siebie.

Żyjemy niezgodnie z sumieniem. Żyjemy też czyimś oczekiwaniem wobec nas. Ale to nie jest nasze! Jak mocno to ostatnio odkrywam, jak długo żyłem nie MOIMI oczekiwaniami. Nie byłem wierny sobie samemu!

Dla 30 srebrników: świętego spokoju, profesji, poukładanego życia, karmienia swego lęku – nie kochamy siebie!

Judasz przyjaciel

Przyznam, że wstrząsnęło mną, gdy ojciec Kramer nazwał Judasza swoim przyjacielem!

I pomyślałem: owszem jest mi jakoś blisko do ludzi, którzy nie są czarno-biali. I bywają jak ja – pełni sprzeczności. Życie nie jest zero-jedynkowe.

Taki był Judasz. I taki ja jestem!

Czasami kocham, a czasami nienawidzę. On pewnie Rzymian, a ja?

Kolejny ślad Judasza? Bywam uczciwy, a potem okradam! Nie z pieniędzy, ale z dobrego imienia – dość często!

Widzę te momenty Ewangelii, gdy jest tak zakochany w Jezusie, a potem (jak ja) tonie w morzu swych niekonsekwencji.

Oboje działamy w dobrzej wierze, a finalnie okazuje się, że tak jakby nie o to chodziło…

Judasz jest przyjacielem, tej części we mnie, która bywa tragiczna i miotana milionem motywacji. Która często dochodzi do ściany możliwości. Do jakiegoś muru!

Jest w tym promień nadziei i motywacji. Piękny tekst o tym napisał Martin Gore „Judas” (Depeche Mode, „Songs of faith and devotion”, 1993): Czcze gadanie i puste obietnice. Zdradzający Judasze. Wątpiący Tomasze. Nie stój tak i nie krzycz. Zrób coś z tym!”.

 

Rockowa dusza. Z wykształcenia teolog. Nauczyciel od 14 lat. Ciekawy świata i ludzi. Troszkę romantyk starej daty:) Uwielbiam zespoły Depeche Mode, Coma, Anathema. Również kino, smak kawy, twórczość J.R.R. Tolkiena oraz C.S. Lewisa. Przygoda z blogiem trwa od 16.07.2019 roku.

3 komentarze

  • Alicja M.M.

    Też nie potrafię zrozumieć wprowadzenia zwyczaju „palenia Judasza”. Tzn. jednorazowy wyskok tak, ale trwały zwyczaj?
    I tego tłumaczenia w Janowej Ewangelii, że w mniemaniu uczniów Judasz mógł zostać przez Jezusa wysłany, by jeszcze coś dokupić (i w domyśle pewnie dlatego nie zareagowali na jego wyjście).
    Dziękuję Panu za ten tekst!

  • Promoring

    Regionalne SEO jest szczególnie istotnym składnikiem działalności marketingowej, gdy naszym planem jest dotarcie do odbiorców na rynku lokalnym. Zapewnia ono skoncentrowanie się na wybranej kategorii docelowej, jaka znajduje się w lokalnej okolicy. Żadna witryna internetowa nie będzie pokazywana wysoko w rezultatach wyszukiwania, gdy nie przypilnujemy o jej optymalizację. Dotyczy to nie wyłącznie witryn, lecz również sklepów internetowych. Regionalne SEO koncentruje się przede wszystkim na świetnie zoptymalizowanej stronie i wyborze stosownych słów kluczowych. Nie zapominajmy też o naszej obecności także w innych dziedzinach. Wizytówki Google, kampanie komercyjne i media społecznościowe potrafią pomóc nam w dotarciu do miejscowych konsumentów. Promoring to portal w jakim dzielimy się wiedzą na temat marketingu online.

    https://promoring.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.