Makabra na czerwonym dywanie i jaki był tego prequel?
To jest jakiś upiorny teatr. Trump czeka na zbrodniarza na czerwonym dywanie.
Przypomnijmy Putin został skazany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie wojenne. Powinien być aresztowany, a nie fetowany! Ale to przecież zdaje się brak garnituru Zełenskiego (w Białym Domu) i jego asertywność były większymi zbrodniami!
Gdy ten terrorysta zbliża się po krwawym dywanie (jakby szedł po Oscara w Cannes) – prezydent USA klaszcze mu kilka razy. Nie wierzę w to, co widzę.
Podeptano na tym dywanie ofiary Buczy, Irpienia, Mariupola!
Dalej jest jak w tanim horrorze. Trump klepie przyjaźnie morderce po ramieniu. No i oczywiście kilka razy uścisk – tej rosyjskiej dłoni, z której kapie ukraińska krew.
Krew miesza się z czerwienią dywanu.
Potem obrzydliwe pozowanie. Heheszki, uśmieszki. Dawny funkcjonariusz KGB jest witany jak król! Tego się nie da od-zobaczyć!
Rzeźnik z Moskwy zapytany przez dziennikarzy, czy przestanie zabijać cywilów, zrobił gest, który sygnalizuje, że nie słyszy lub nie rozumie.
W nagrodę zostaje zaproszony do prezydenckiej limuzyny – Bestii. Widać na zdjęciach, że kiedy bandyta jedzie obok Trumpa (na miejsce szczytu,) to bezczelnie śmieje się.
Docierają. W miejscu rozmowy („na ściance”) napis: „dążenie do pokoju”.
Nie dam rady już na to patrzeć. Stop!
Dla odmiany, jak pewnie wszyscy pamiętamy (w lutym) prezydent Ukrainy został wyśmiany i praktycznie wyrzucony z Białego Domu – bo ośmielił się powiedzieć kilka słów prawdy!
Może jednak pokojowe Noble dla duetu: Putin&Trump?
Wszak jak wiemy: friend in need is a friend indeed (prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie). I wczoraj to widzieliśmy bardzo klarownie i bez retuszy! Maski opadły!
Nie wierzę obu Panom. Czuje, że Putin odgrywa właśnie swój diaboliczny show. Reszta to dla niego statyści na planie. Wstyd, że Trump tak grzebie honor USA i wystawia wolny świat – na środkowy palec szaleńca z Kremla.
Amerykańscy żołnierze, na czworaka, na kolanach, rozwijali czerwony dywan dla rosyjskiego kata! Make America Great Again? Brak słów!
Wierzę, że NATO, Ukraina, Polska (oraz wszyscy sojusznicy) nigdy nie zatańczą do obłąkanej pozytywki szaleńców, bufonów, pseudo-bogów tego świata!
To był polityczny You Can Dance – dosłownie tańce na grobach zabitych dzieci i dorosłych w Ukrainie. Trump ocenił, że to było 10/10.
Serio???
Z Węgier płyną gratulacje dla Rosji i USA. Przypadek? Wszak Orban to dobry kumpel Putina. Więc korki od szampana strzelają!
A dla mnie to były żywe „kadry hańby” na Alasce! Takie danse macabre!
No bo przecież – show must go on?
Dalej będą skandować nazwisko Trumpa?
Pokazał jakim jest kumplem – człowieka, który przecież (dla wielu) miał zestrzelić (w 2010) – samolot Tu-154 (pod Smoleńskiem)!
U Orwella nazywało się to „dwójmyślenie”. Jak to godzą w swym sercu? Sprzeczne wnioski niestety nie prowadzą do pobudki – z tej fatamorgany politycznej, alternatywnej rzeczywistości.
A Ukraińcy dalej będą mordowani, dzieci zabijane, kobiety gwałcone! Drony będą uderzać w szpitale, szkoły, budynki cywili.
Wszak bombardowanie trwało w Ukrainie – nawet w dniu spotkania na Alasce!
A teraz koszmarny prequel wczorajszego spektaklu:
Włosy mi stanęły dęba i zimny pot mnie oblał, gdy dowiedziałem, że tego samego dnia Putin spotkał się z hierarchą Cerkwi Prawosławnej w Ameryce.
Wręczył abp. Aleksemu ikonę św. Hermana z Alaski, a także ikonę Zaśnięcia Maryi. Herman to prawosławny patron USA. Podając je Putin przeżegnał się i ucałował wizerunki. Co za obłuda! Duchowny zaś słodził, komplementował, dziękował Dyktatorowi. Czy on zatem w ogóle wierzy w Boga? To jakieś kuriozum, etyczna i moralna degrengolada. To bluźnierstwo i obraza wszystkich normalnych chrześcijan na świecie!
I teraz głos rozsądku w tym absurdzie.
Otóż abp. Eustracjusz (Prawosławny Kościoł Ukrainy) napisał: „Wspólnota prawosławna jest głęboko skażona nowotworowymi przerzutami «ruskiego miru»”.
Prawosławną Cerkiew Ameryki nazwał „amerykańskim satelitą”- Patriarchatu Moskiewskiego, który wraz z Cyrylem jest na finansowej smyczy Putina. Dodał, że abp Aleksy witał serdecznie: „kremlowskiego antychrysta”.
Mówiąc o tym duchownym prognozował, że: „prawdopodobnie tacy jak on, z długimi brodami i dostojewskim urokiem starców, będą też witać tego ostatecznego antychrysta u kresu świata. I oddawać pokłon temu, który «sprzeciwia się i wynosi ponad wszystko, co nazywane jest Bogiem lub tym, co święte, tak że w świątyni Boga zasiądzie jako Bóg, podając się za Boga» (2 Tes 2,4)”.
Zaś wyznawców Putina nazwał (zresztą słusznie) „putinopokłonnikami”, którzy grają prawosławiem (jak w karty) i uważają antychrysta za swój atut?
To był bardzo smutny dzień!
Tragiczny wieczór dla świata!
Jaki będzie tego sequel?
Boję się, choć zawsze próbuję zaryzykować z tą szaloną decyzją – chrześcijańskiej nadziei.
I przełamać ten ogromny – namacalny lęk!
Reasumując. Co znaczył czerwony dywan dla Ukrainy?
Ponad 100 000 zabitych!
Ponad 300 000 rannych i okaleczonych!
Ponad 3 miliony ludzi, którym zniszczono życie i domy!
Ofiar od 2014 jest więcej!
To także kobiety i dzieci, które musiały uciekać!
To kolejne pokolenia, które doświadczyły traumy!
Ale co tam: biznes się kręci!
Wszak na spotkaniu na Alasce obecni byli ministrowie handlu i skarbu!
Kurtyna!


