Deszcz łez w Watykanie
Cały czas przetrawiam: w czym tak naprawdę dziś, pomiędzy 18.00, a 19.00 uczestniczyłem?
Na pusty plac św. Piotra samotnie wchodzi kulejący, 83 letni Pielgrzym w bieli.
Pada rzęsity deszcz.
Ten deszcz to łzy lęku, strachu, poczucia zdewastowania.
Łzy Kasi Kowalskiej, bo jej 23 letnia córka ma koronawirusa i lekarz dzwonił z Anglii zapytać o możliwość intubacji.
Płacz dzieci z rodzin przemocowych, dla których kwarantanna to również niemożność ucieczki do szkoły – od właśnie przemocy domowej. Pozostaje im podbite oko – takie w sam raz do „kamerki lekcji on-line” (o ile ją w ogóle posiadają).
Płacz dziecka zawalonego ocenami, tak niezbędnymi zapewne, w tym czasie, gdy jego Tata ratownik może już nigdy nie wróci.
Płacz wnuczki, której Babcia umarła, bez pożegnania w szpitalu.
Płacz parafian w Bergamo, których zarażony proboszcz umarł, bo oddał swój respirator (zakupiony dla niego przez parafian), dla młodego człowieka, którego nawet nie znał!
Płacz rodziców zamkniętych w domach z dziećmi: niepełnosprawnymi, agresywnymi, autoagresywnymi. Pozostaje często pomoc on-line.
Płacz osób z depresją, gdy dzwonią do terapeuty.
Płacz i lęk zatrudnionych na „śmieciówkach” i tracących całe dochody.
Płacz wykończonych kasjerów, czy nauczycieli.
Płacz ze zmęczenia: lekarzy, pielęgniarek, ratowników i salowych – niepewnych, czy dobrzy ludzie zdążą się zrzucić na potrzebne rzeczy (zanim sami wpadną w kwarantanny) .
Płacz bezsilności wielu wielu społeczności.
Po koronie cierniowej Jezusa (na umieszczonym na placu św. Piotra Krucyfiksie) spływają krople deszczu.
Przypomina mi to Krew i Wodę, która ciekła po Jego Ciele na Golgocie.
Ojciec Święty prosto tłumaczy, że to: „nie jest czas Twojego sądu, ale naszego sądu: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenie tego, co konieczne od tego, co nim nie jest”.
Nie ma ani słowa o karze, mszczącym się Bogu!!
Nie zapomnę tych obrazów nigdy!
Leje deszcz, biją głośno dzwony w Rzymie, a chwiejący się kochany Papa błogosławi cały świat.
To są moje, a może i dla świata rekolekcje (łac. recolligare) to: „zbierać coś na nowo”.
To te słowa Papieża zbierają mnie na nowo:
„Panie dziś wieczorem Twe Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy Cię: Zbudź się Panie!”
Tak spał na tej Łodzi. Ale jak już wstał to powiedział do wichury – po grecku dosłownie: ” załóż sobie kaganiec, stul pysk, zamilcz! ”
On jest z Nami i nie wypuścił świata ze Swoich Dłoni! Dziękuje Ci Boże – za deszcz w Watykanie, za kulejącego Papieża, który jest mi Bratem, Przyjacielem i Ojcem.
I za dar deszczu łez, które oczyszczają.
Zegarmistrz Światła, Boski Malarz maluję i purpurowe i we wszystkich barwach nowe Tęcze Nadziei?

Jeden komentarz
Agnieszka z wiejskiej
Bardzo interesujacy tekst. Poruszył mnie. Brawo Pawle.