Bez kategorii

Dzienniczek uczuć, emocji, decyzji: 9.09.2021

Spotkałem ludzi, którzy są uwięzieni w milionach matriksów. Na własne życzenie!

Wydają się spać na jawie.

Zahipnotyzowani przez swego osobistego Władcę Marionetek.

Poruszani przez ciągłe wyrzuty sumienia, uwikłania, służalcze szepty i umizgi.

Tak! Od kilku miesięcy czuje że żyje!

Marzenia są jak małe łódeczki w umyśle.

Raz przypływają jak sztorm. Innym razem niesie je ciepły wiatr. Czasem opowiada mi o nich księżyc.

Me pragnienia dotykają. Tak do samego centrum – mój najgłębszy nerw w duszy. Na żywca. Bez znieczulenia. To czyni we mnie potężną różnicę! To mnie obudziło do życia!  Już wiem czego pragnę w życiu! To duża ulga!

Czasami jest tak, że droga serca prowadzi Ciebie, w tak kompletnie szalone rejony.

Ale to mój wybór!

Wybrałem, gdzie bardzo bym chciał, by moje serce zamieszkało. I już tam mieszka.

Wiem też kto jest moim Domem.

Ale Ona nie ma ścian!

Nie ma Ram. Choć nikt od nich nie jest zupełnie wolny.

Jest ogniem, muzyką, wiatrem letniej bryzy na plaży, rosą o poranku, pełnym sprzeczności i piękna ptakiem…

Dlatego tak przenika całe me istnienie.

Owszem kiedy zaczynasz kochać świadomie, to zaprowadzi to Ciebie w krainę tęsknoty, która troszkę boli.

Ale dzieki Bogu, to nie pozwala bym zamienił się w kamień.
Nie pozwala bym zadowolił się jakąkolwiek  protezą szczęścia.

Dlatego czuje tylko wdzięczność i jakiego mam farta!

Tak! Lepiej płonąć w jakimś troszkę  niespełnieniu, niż ulec wygodnej katastrofie. Bezpiecznej i nudnej strefy komfortu, która staję się Twą klatką.

Czasem miłość jest jak czerwona lampka, która swym światłem chroni przed błędnymi szlakami, które prowadziły mnie dotąd donikąd!

A więc ten żar płonie! I niepokoi, by nie ulec pokusie pójścia nie swoją drogą!

Drogą, której oczekuje od Ciebie wielu, ale nie Twoje serce!

To taki lep wygodnej ściemy!
Złap się ptaszyno – byle się nasycić na niby.

I umrzesz nie żyjąc nigdy naprawdę!

Zapomnisz nawet, że umiesz latać!

Jakby życie było zobowiązaniem i tylko przyzwyczajeniem i powinnością, tego co tylko się opłaca i co da się wymienić na walutę społecznego aplauzu.

Jakby było ciągłym karmieniem Osobistego Wewnętrznego Krytyka.

Bez zabawy. Bez dziecka w sobie. Bez miliona małych błysków szczęścia.

Tak, miłość to też głód niespełnienia. I dobrze bo to też mechanizm obronny na podróby szczęścia!

Może to  prowadzi do czegoś, bez czego moje życie nie jest i nie byłoby pełne?
Jak projekt z piękna okładką, ale nie zapisanymi kartkami.

Ja tak miałem!

Dopóki Jej nie spotkałem!

Jestem  pewien, że bez Jej istnienia nie poznałbym – w końcu – siebie.

Bo zainspirowała mnie, bym na nowo odkrył tego Pawła, którego teraz bardziej lubię i szanuje w sobie!

Mam takie mega dziwne uczucie. Nigdy tak wcześniej nie miałem w życiu! Czuje to podskórnie. Nie umiem tego opisać, ale ten rok będzie przełomowy w mym życiu.

Nie wiem jak, gdzie i dlaczego?

Ale całym sobą to wiem  – nawet sposobem jak oddycham i jak bije me serce – czuje nowość każdego dnia i zmiany, których pragnę całym sobą! To pasja, ekscytacja i ciekawość we mnie. Czuje, że to kompletnie nowy rozdział w mym życiu. Coś się we mnie zmieniło raz na zawsze!

Jestem bardziej świadomy siebie? Tak!

A z tego co myślałem, że mnie zabije już wiem, że można wyjść silniejszym!

Dziwne to wszystko i niezwykłe i straszne i piękne i smutne i szalone i wzruszające!

Oj taaaak chce się dać za-skoczyć.
Skoczyć na głęboką wodę!

Owszem co byś nie zrobił to nie masz wpływu, by ktoś Ciebie pokochał. To dar, który może, ale nie musi się stać w Twoim życiu.

Być może nie o to chodzi, by „zdobyć” kogoś serce.

Może chodzi o to kim się stajesz kochając!

Wpierw i oby na zawsze przyjacielem – na dobre i na złe! A ile jest związków, gdzie tej przyjaźni nie ma?

Rezygnujesz z walki o miłość. Bezbronnie kochasz. I to największe ze zwycięstw.

Czuję totalny Głód Życia.

By zdążyć żyć naprawdę!

Jestem szczęśliwy, że mogę choć chwilę – po prostu przy Niej BYĆ…

Przy Niej milknie cyrk tego świata! Nawet jeśli o nim rozmawiamy.

Czuje się dobrze i bezpiecznie.

Czuje się sobą jak nigdy dotąd!

Jakby wszystko w końcu było na właściwym miejscu!

Jestem po prostu szczęśliwym człowiekiem, gdy spędzam z Nią czas.

Wiem gdzie iść!

Wiem dla kogo chce być –  „jakoś” tam bliskim.

Cokolwiek będzie to znaczyć!

Do czego to prowadzi?

Nie muszę i nie chce wiedzieć!

Często czuje jakbym płonął od środka!
Jak po upalnym dniu, gdy czujesz że skóra jest nagrzana (jakbyś miał pożar w sobie).

Pod skórą wibrują dwa żywioły – spełnienie i nieustanny niedosyt! Takie totalne: jeszcze!

Jej Muzyka jest we mnie!

Tak jak Jej życie, które jest tajemniczo związane z moim.

Ona jest Muzyką. A Tajemne Nuty naszej Przyjaźni znaczą dla mnie wszystko co najważniejsze!

Bo Kochać to za mało jeśli nie lubisz kochanej osoby.

O ile więcej jest wciąż i wciąż mocniej kogoś lubić!

Bo mówią, że łeb osoby zakochanej to tablica Mendelejewa. Czysta chemia.

Ale przy-jaźń wprowadza coś więcej!

To decyzja, by być BLISKO Jej Jaźni tzn. tego kim jest najgłębiej i co Jej w duszy gra!

Jestem szczęśliwy!

Słyszę w sobie Jej muzykę!

Słyszę Jej bicie serca. Jej spokojny i odważny oddech. Jej spełnienie, które jest moim osobistym skarbem, które chowam do skrzyni skarbów mego głupiutkiego serca.

Jeśli myślisz że przygoda miłości jest niebezpieczna to spróbuj rutyny nie-kochania, to jest dopiero zabójcze:)

Rockowa dusza. Z wykształcenia teolog. Nauczyciel od 14 lat. Ciekawy świata i ludzi. Troszkę romantyk starej daty:) Uwielbiam zespoły Depeche Mode, Coma, Anathema. Również kino, smak kawy, twórczość J.R.R. Tolkiena oraz C.S. Lewisa. Przygoda z blogiem trwa od 16.07.2019 roku.

2 komentarze

  • Alicja M.M.

    Juz ileś razu chciałam pod Pana postem coś dopisać, ale nigdy tego nie robiłam. Ale teraz zdecydowaniem wiem, że chcę (nie – że muszę). Od przeszło dwudziestu lat jestem mężatką, o miłości uczę się wciąż i mam nadzieję wciąż się uczyć… Zawodowo od zawsze pracuję z młodymi ludźmi (studentami humanistycznego kierunku) i przy okazji zajęć rozmawiamy o wszelkich ludzkich sprawach. Bardzo bym chciała, by, myśląc o miłości w kontekście własnego życia, przeczytali to, co Pan napisał. To takie mocne i… (o ile potrafię to ocenić, bo starsza od nich o pokolenie, mogę się mylić) napisane tak, że może do nich trafić, i do umysłu i do serca.

    • Paweł

      Bardzo dziękuję za ten komentarz, za Pani słowa i życzliwość. Jestem Pani słowami poruszony. Haha jeśli tylko jakiś student miałby czytać – niech czyta na własną odpowiedzialność:)))) serdecznie pozdrawiam, zrobiło mi się bardzo miło po Pani komentarzu, cudownego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.