Imiona magów na katolickich drzwiach?
Ilu było królów i czy to w ogóle byli królowie?
Czy godzi się szydzić z pana Ryszarda Petru, który mówił o sześciu królach?
Czy katolicy umieszczają na drzwiach równanie matematyczne? Z plusami i znakiem równości?
Czy to jakiś zabobon i magia?
I czy to ma coś wspólnego z Magami?
Czy Gwiazda Betlejemska doprowadziła Mędrców także do Briana z Monty Pythona?
Czy rację ma zespół Raz Dwa Trzy, gdy śpiewa: „trudno nie wierzyć w nic”?
I czy tylko dlatego wspominam o tej piosence, że w nazwie jej wykonawcy zawarta jest aluzja do Trzech Króli?
Wpierw tak dosłownie na chwilkę — z przymrużeniem oka.
Bo życie serio zaskakuje!
Ten dzień, kiedy w poniedziałkowych „Wiadomościach” TVP, 21 grudnia 2020 roku, widzisz — niechcący! — materiał o koniunkcji Jowisza i Saturna. Nagle pojawia się też opowieść o tym, jak Gwiazda Betlejemska pomogła królom ze Wschodu trafić do…?
I tutaj prawdziwa zasmażka, a może raczej wisienka na torcie.
Bo przecieram oczy i oto widzę scenę, w której trzej królowie składają wizytę…
…nowo narodzonemu Brianowi!
Fragment użyty przez TVP to akurat scena żywcem wzięta z „Żywotu Briana” — filmu grupy Monty Python z 1979 roku, uznawanego tu i tam za obrazoburczy.
Hmmm… Kwestia Mandy, czyli matki Briana, została już na szczęście przemilczana.
Materiał z Brianem szybko ulotnił się z internetowego zapisu „Wiadomości”…
Ufff, jak to dobrze, że jest Źródło, tzn. Ewangelia według św. Mateusza — w tym przypadku rozdział 2, wersety 1–12.
Przy okazji taka ciekawostka.
Ewangelia wcale nie podaje:
– że było ich trzech! Ani że sześciu — jak chciał kiedyś pan Ryszard Petru;
– ani ich imion;
– ani że byli królami;
– ani że przybyli do „stajenki” czy groty służącej za stajnię.
Kto chce sprawdzić, czy nie głoszę tu herezji, na końcu wpisu znajdzie tekst Ewangelii.
Mateusz mówi, że zastali w DOMU Dziecię.
Greckie „paidion” oznacza dziecko — również niemowlę, a nawet noworodka. Samo to słowo nie rozstrzyga więc, ile Jezus miał wtedy miesięcy. Mógł być starszy, ale nie sposób wyprowadzić tego wyłącznie z użytego określenia.
Jechać z noworodkiem z Betlejem do Nazaretu? To przecież długa droga!
Można sobie wyobrazić, że rodzina pozostała jakiś czas w Betlejem, a Józef — który przecież nie musiał być nieudacznikiem — znalazł lepsze lokum. Dom. To jednak wyobrażenie uzupełniające opowieść, nie informacja podana przez ewangelistę.
Ale też: „Dom dla Mateusza ma tutaj wydźwięk symboliczny — nawiązujący do króla Dawida i jego domu” — zauważa o. Dariusz Piórkowski SJ.
Czytamy o „Mędrcach ze Wschodu” — po grecku: „magoi apo anatolōn”.
Słowo „magos”, w różnych formach, występuje w Nowym Testamencie sześć razy.
W świecie greckojęzycznym miało różne znaczenia. Mogło oznaczać między innymi:
- członka perskiej warstwy kapłańskiej, zarazem mędrca;
- znawcę nauk tajemnych;
- maga;
- astrologa.
Skąd przybyli?
Odpowiedź: „ze Wschodu”.
Tylko bądź tu mądry! Anatolia, czyli Azja Mniejsza? Mezopotamia? Arabia? Persja? Samo określenie kierunku nie wskazuje konkretnego kraju.
Ks. prof. Waldemar Chrostowski przychyla się do tezy, że Magowie byli Persami. Gdyby tak było, mogli mieć kontakt z żyjącymi na tych ziemiach społecznościami żydowskimi i ich religią.
W tradycji zaratusztriańskiej oczekiwano Saoszjanta — przyszłego dobroczyńcy, pomocnika, zbawcy. Możliwe więc, że izraelskie proroctwa interesowały także ludzi spoza judaizmu.
Magami nazywano również kapłanów związanych z religią Zaratustry.
W rozwijającej się tradycji zaratusztriańskiej pojawiło się oczekiwanie na wybawcę, który doprowadzi do ostatecznego zwycięstwa nad złem. Towarzyszyła mu opowieść o cudownym poczęciu przez dziewicę oraz przyszłym odnowieniu świata i zmartwychwstaniu zmarłych.
To interesująca zbieżność motywów. Nie dowodzi jednak, kim byli bohaterowie Ewangelii ani jakie dokładnie przekonania mieli.
W przywoływanej interpretacji ks. prof. Chrostowskiego na terenach Persji mogły istnieć kręgi ludzi, którzy — podobnie jak Żydzi — intensywnie oczekiwali zbawcy.
Ziemie Babilonii i Persji miały też tradycje badań astronomicznych i astrologicznych. Stąd hipoteza, że Magowie mogli wyruszyć z ośrodka w Sippar. W przytaczanej rekonstrukcji odległość do Jerozolimy wynosi około 900 kilometrów — choć długość rzeczywistej drogi zależałaby od jej przebiegu.
Ilu ich było?
Pobożność i wyobraźnia podpowiadały różne odpowiedzi:
– dwunastu — taka liczba pojawiała się w tradycjach syryjskich i ormiańskich;
– dwóch, czterech, a nawet sześciu — tak przedstawiano ich w części wczesnochrześcijańskich malowideł;
– sześćdziesięciu — taką liczbę przywołują opracowania dotyczące tradycji koptyjskich;
– trzech — tę tradycję wiąże się między innymi z Orygenesem i trzema darami: złotem, kadzidłem oraz mirrą.
A imiona Magów?
Znane nam imiona są poświadczone w tradycji VI wieku, między innymi na mozaice w Rawennie:
– Kacper — imię pochodzenia perskiego, wiązane ze znaczeniem „skarbnik”;
– Melchior — imię pochodzenia hebrajskiego, łączące określenia króla i światła;
– Baltazar — grecka forma imienia pochodzenia akadyjskiego, oznaczającego prośbę, by bóg Bel chronił króla.
Czemu nazywamy ich „królami”?
Ważną rolę odegrała chrześcijańska interpretacja Psalmu 72:
„Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary,
królowie Szeby i Saby złożą daninę.
I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie”.
Były to zatem symbole odległych krain — „całego” ówczesnego świata:
– Tarszisz bywa utożsamiane z Tartessos na Półwyspie Iberyjskim;
– Szebę z tego psalmu lokalizowano w Afryce, w sąsiedztwie Etiopii, choć identyfikacja nie jest pewna;
– Sabę wiązano z południową Arabią.
Z czasem tradycja dodała też wiek Magów. W jednym z wariantów:
– Melchior miał sześćdziesiąt lat;
– Baltazar — czterdzieści;
– Kacper — dwadzieścia.
Czyli symbolicznie są to reprezentanci wszystkich pokoleń!
Warto dodać, że w dawnej interpretacji biblijnej ludy świata przyporządkowywano potomkom trzech synów Noego:
– Sema — z nim wiązano ludy semickie i Azję; stąd w przedstawieniach król o wyglądzie kojarzonym z Bliskim Wschodem;
– Jafeta — z jego potomkami łączono Europę; stąd król przypominający Europejczyka;
– Chama — z jego potomkami wiązano Afrykę; stąd czarnoskóry król.
To dawna symbolika i sposób przedstawiania świata, nie współczesny opis pochodzenia ludzi.
Co się wydarzyło w Ewangelii?
Czytamy, że po wejściu do domu Mędrcy „upadli na twarz i oddali Mu pokłon”.
Pojawia się tu czasownik „proskyneō”, związany z gestem określanym jako „proskynesis”. Taki pokłon mógł wyrażać hołd wobec władcy albo cześć religijną.
Musieli być więc przekonani, co robią!
Co jednak oznaczają poszczególne dary Magów?
– Złoto — dar królewski, symbol królewskiej godności.
– Kadzidło — dar wiązany w chrześcijańskiej interpretacji z boskością Jezusa i oddawaną Mu czcią. Jego użycie w kulcie przywołuje również kapłaństwo.
W rytuałach religijnych służyło między innymi do okadzania ołtarza. Wykorzystywano grudki żywicy drzew z rodzaju Boswellia, między innymi kadzidłowca Boswellia sacra.
To symbol hołdu i uwielbienia Boga.
– Mirra — aromatyczna żywica pozyskiwana z balsamowców, między innymi Commiphora myrrha. W tradycyjnej interpretacji darów zapowiada cierpienie, śmierć i pogrzeb Jezusa.
Znane określenia Jezusa jako Króla, Kapłana i Proroka tworzą osobny schemat teologiczny. Nie oznacza to jednak, że mirra była po prostu zwyczajowym „darem dla proroka”.
Genialnie jej symbolikę opisał o. Dariusz Piórkowski SJ:
„Mirra — używana bywała zarówno jako perfuma, wonność, którym namaszczali się kochankowie, głównie kobieta.
Wspomina o tym chociażby Pieśń nad Pieśniami, gdy chór śpiewa:
«Kim jest ta, co się wyłania z pustyni wśród słupów dymu, owiana wonią mirry i kadzidła, i wszelkich wonności kupców?»
(Pnp 3,6).
Mirra służyła także do namaszczania ciał zmarłych albo zmieszana z winem jako narkotyk uśmierzała ból.
Piękna aluzja Mateusza do Jezusa jako Oblubieńca Oblubienicy, który pachnie wonnościami, jest kochankiem całej ludzkości, ale też będzie cierpiał z miłości do Oblubienicy”.
Istotę tej uroczystości pięknie ujmuje Benedykt XVI:
„Było w nich coś z wewnętrznego dynamizmu, pobudzającego do przekraczania samego siebie, do szukania prawdy, szukania prawdziwego Boga”.
„reprezentują drogę religii ku Chrystusowi (…) reprezentują drogę nauki, która z myślą o Nim przekracza siebie samą (…)
w pewnym sensie są naśladowcami Abrahama, który na wezwanie Boże rusza w drogę (…) są naśladowcami Sokratesa i jego pytania o większą prawdę od tej głoszonej przez oficjalną religię”.
Epifania, czyli Objawienie Pańskie, należy do najstarszych świąt chrześcijańskich związanych z narodzinami i objawieniem Jezusa. W tradycji zachodniej obchodzona jest 6 stycznia, przede wszystkim na pamiątkę pokłonu Magów.
We wczesnym chrześcijaństwie z tą datą i świętem wiązano — zależnie od miejsca oraz okresu — Boże Narodzenie, pokłon Magów, chrzest Jezusa i wesele w Kanie.
A to po to, by podkreślać objawianie się Boga całemu światu i uniwersalność chrześcijaństwa.
Klemens Aleksandryjski już na przełomie II i III wieku wspominał o obchodach chrztu Jezusa w środowisku zwolenników Bazylidesa. Nie jest to jednak równoznaczne z opisem powszechnej uroczystości Trzech Króli w jej dzisiejszej postaci.
Od XVIII wieku upowszechnia się w Polsce tradycja święcenia kredy.
Na drzwiach zapisuje się litery K ✠ M ✠ B oraz bieżący rok.
Pomiędzy literami nie ma matematycznych „plusów” — są krzyżyki! 😀
Nie potrzeba też znaku równości po literze B.
To nie jest równanie matematyczne!
Litery K, M i B łączy się z tradycyjnymi imionami Kacpra, Melchiora i Baltazara.
Spotyka się też zapis C ✠ M ✠ B, interpretowany jako skrót łacińskiej prośby:
Christus mansionem benedicat —
„Niech Chrystus błogosławi temu domowi”.
Przywołuje się również rozwinięcie:
Christus multorum benefactor —
„Chrystus dobroczyńcą wielu”.
W katolickim rozumieniu ten zwyczaj nie jest magią, lecz prośbą o błogosławieństwo i wyrazem wiary.
Można dostrzec tu również symboliczne podobieństwo do historii z Księgi Wyjścia, gdy Izraelici oznaczali odrzwia domów krwią baranka paschalnego. Nie oznacza to jednak, że wykazano bezpośrednie pochodzenie jednego zwyczaju od drugiego.
Od XIX wieku znane są hiszpańskie orszaki Trzech Króli.
Jednym z najstarszych jest orszak w Alcoy. Jego początki udokumentowano w 1866 roku, a nieprzerwana tradycja trwa od 1885 roku.
W Polsce 6 stycznia był dniem wolnym od pracy do 1960 roku.
Zniosły go władze komunistyczne.
Dzień wolny przywrócono od 2011 roku.
I jeszcze kilka myśli z Facebooka o. Dariusza Piórkowskiego SJ:
„Tradycja i szopka w kościołach wbrew pozorom nie za bardzo przysłużyła się dzisiejszej uroczystości i opowieści o magach. Zrobiła z niej słodką opowiastkę o królach, jako egzotyczny element dekoracyjny”.
Coś w tym jest! Bo patrzymy chyba częściej w szopki niż w tekst Ewangelii!
„Magowie są też… potomkami Abrahama, czyli Abrama, gdy ten żył jeszcze na Wschodzie i jako poganin został wezwany przez Boga do wyjścia z domu i udania się w podróż”.
Czemu to ważne w refleksji ojca Darka?
Abram miał taki moment, że musiał wyjść ze swego zatęchłego namiotu i na wezwanie Boga popatrzeć w gwiazdy…
Zobaczyć szerszą perspektywę niż tylko swe owce i to, kto będzie je dziedziczył!
Wypatrywał — od wielu lat! — spełnienia niewiarygodnej obietnicy Bożej, że Sara urodzi mu syna.
Syna jak nie ma, tak nie ma, a tu kolejna dziwna obietnica: jego potomstwo będzie liczne jak gwiazdy na niebie…
I dalej konkluduje o. Dariusz:
„To my jesteśmy potomstwem Abrahama licznym jak gwiazdy na niebie.
Nie jesteśmy Słońcem, ale mamy odbijać światło Słońca.
Jesteśmy żywymi, wędrującymi w ciemności tego świata gwiazdami — narodzonymi na nowo z Boga, uwolnionymi z ciemności.
Dlatego Jezus mówi na początku Kazania na Górze do nas: «Wy jesteście światłem świata» (Mt 5,14).
Mamy świecić w ciemności. To nasza misja.
Być światłem, które odbija Światłość i do niej prowadzi. Dzięki temu, że Jezus — Światło, Słońce — wprowadził nas na drogę pokoju (…)
Nie będziemy świecić, to nie doprowadzimy innych do Jezusa — Słońca.
I to jest chyba ogromny dramat współczesnego chrześcijaństwa — wielu z nas stało się wygasłymi gwiazdami, które umarły, zapomniały o tym, kim są”.
Pięknej uroczystości!
Wklejam przywoływany tekst Ewangelii w polskim przekładzie:
✠ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza, rozdział 2, wersety 1–12
„Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski?
Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon».
Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima.
Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.
Ci mu odpowiedzieli:
«W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».
Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy.
A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon».
Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę.
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię.
Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.
A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju”.
Źródła opracowania:
Benedykt XVI, „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo”.
Roberto Giacobbo, „Czy naprawdę znamy Jezusa?”.
Grzegorz Górny, „Trzej Królowie. Dziesięć tajemnic”.
O. Dariusz Piórkowski SJ, refleksja z prywatnego Facebooka, 6 stycznia 2021 roku.
