Człowiek,  Depresja,  Zaburzenia lękowe

Samotne drzewo?

To wydarzyło się „we mnie”, w trakcie spaceru nad Morzem Bałtyckim.

Zacznijmy od tego, że nie zdarza się zbyt często, aby na środku plaży rosło sobie samotne drzewko.

Czy tylko dlatego tak mnie zafascynowało?

Długo nie rozumiałem, co takiego mnie w nim zatrzymuje

Jakiś czas później przypomniał mi się refren utworu Miuosha pt. Traffic.

Słychać w nim gościnnie – niezrównanego Piotra Roguckiego!

„Trzeba się nauczyć oddychać na zapas
Jak kleszcze
Przechowywać w płucach do ostatniej chwili
Powietrze”

Czemu takie dziwne skojarzenie, gdy wokół tyle piękna, tyle powietrza?

I co ważne…przestrzeni, aby oddychać powoli, głęboko…

I tak swobodnie, z taką ulgą…

Kleszcze?

Nikt ich nie lubi, ale to podobno największe twardziele np. te z gatunku Haemaphysalis flava.

Japońscy badacze z Kanazawa Medical University obserwowali te skurczybyki, w warunkach wysokiego ciśnienia próżni (1,5×10-3 Pa).

Nie robiło im to większego znaczenia!

Gnojki potrafiły wstrzymać oddychanie!

Przeżywały też bombardowanie wiązką elektronów 2-5 kV.

Matko, to przecież tyle, co sieć średniego napięcia!

Owszem wiązka elektronów troszkę je uszkadzała, ale po wyjęciu spod mikroskopu elektronowego nasze brzydale – dziarsko sobie wędrowały, po ściankach naczynia.

Źródło ciekawostki:

Kleszcz - największy twardziel na Ziemi

Wstrzymać i zachować oddech?

Kto nie wie, czym jest hiperwentylacja (np. przy ostrym napadzie lęku panicznego), ten być może nie zawsze zrozumie, jakim cudem jest spokojny oddech!

Nie twierdzę, że nie da się, uświadomić sobie tego CUDU, bez tej wątpliwej frajdy (tej ahoj przygody) zaburzeń lękowych😁

Równie wielki. cudem jest móc nie czuć, tak silnego lęku, który pełza XXX tygodni po Twoich plecach!

I czego tam łazi?

Choć nie jest tak naprawdę wrogiem, a informacją, która ma nam pomóc!

Owszem bywa to koszmarnie trudne!

Czemu tak bardzo?

Lęk (jako informacja) musi przebić się, przez te wszystkie wewnętrzne warstwy!

Lęk jest zatem tym dotkliwszy, im więcej mamy w sobie – tam, które budowaliśmy przez lata

I tych bunkrów – z pochowanymi w nich marzeniami, potrzebami, emocjami.

Czujesz lęk (wydawać by się mogło) – o sile supernowej, choć tak naprawdę to tylko silna reakcja ciała migdałowatego (i to niezależna od naszej woli i logiki; hiperszybsza niż działania kory mózgowej typu: „wyluzuj, nic ci nie zagraża”). Co i tak akurat guzik działa!

Jak i wszelkie ucieczki, by tego nie czuć…

Gdy trafiasz, taką rakietą lęku (o szybkości światła), prosto w „próżnię oddechową”, w taką czarną dziurę i nie umiesz z początku oddychać. Kiedy z emocji somatyka wytwarza ci imitacje pseudozawałów, czy udarów etc.

Ech, trzeba się pokornie i długoo uczyć.

Siebie, wołania duszy, swego ciała, oddychania.

I nie da się tego zrobić na zapas!

Ale się da…i jest nadzieja!

Można to wygrać, ale paradoks – nie walcząc z tym😉

Miuosh śpiewa nie tylko o chwilach, gdy brak
nam oddechu.

Jest też o bombardowaniu wiązkami elektronów (tych z naszej codzienności).

Przebodźcowanie…

Takie dni, gdy dusimy się w korkach.

Wlepieni w ekran smartfona.

Wokół nas „kipi korporacji orgazm”.

Gubimy się w tłumie.

Nie jesteśmy PRZY SOBIE!

Nie jesteśmy uważni na niezaspokojone Potrzeby!

Brak nam dobroci wobec samych siebie!

A dodatkowo:
„Nie widać nas przez okna
Okna, wiesz, ze szkła i stali
Tacy jak ja i ty są nikim
My to ci zbyt inni
I ci zbyt mali
Ich świat się przewlekle chwali tym
Co wiecznie odpycha mnie od nich”.

Wyścig masy ludzkiej.

Kto szybciej się upodobni.

By być jak inny Trybik.

Ten co akurat nie może złapać tchu.

Ten biurko obok mnie.

Zapętlił się

w ośmiornicę

w macki,

w krawaty,

w spódnice

w strzępki własnego honoru.

A nasz puls staje się wyższy
niż empatia..

Choć już za chwilę coś w nas pęknie.

Bo walka o tytuł,

o teczkę, teczunię.

I już chcemy biec:

z hartem ducha,

jak szybki chart,

jak psi myśliwy,

ze wzrokiem wlepionym
– we krwi korpoświata zwierzyny.

Miuosh kończy smutno:

„Zza szkła dla nich jestem jak nic
Miliony jest takich.
Muszę być jak oni,
skoro muszę być”.

Muszę?

Nie, nie muszę!

Skoro tak chcę:
BYĆ!
Oddychać…

Zachować przestrzeń…
Jak to moje Drzewko z fotografii!

Rockowa dusza. Z wykształcenia teolog. Nauczyciel od 14 lat. Ciekawy świata i ludzi. Troszkę romantyk starej daty:) Uwielbiam zespoły Depeche Mode, Coma, Anathema. Również kino, smak kawy, twórczość J.R.R. Tolkiena oraz C.S. Lewisa. Przygoda z blogiem trwa od 16.07.2019 roku.

Jeden komentarz

  • Elis

    To musi być straszne żyć w takim lęku. Aż ciężko to zrozumieć. Ale oddech, to w pełni rozumiem. Ten moment, gdy czujesz, że za chwilę rozwali ci klatkę piersiową. Nie możesz oddychać, zaraz wybuchniesz i nie wiesz jak sobie pomóc. Ale to samotne drzewo… Z jednej strony fascynujące, bo mimo uderzających w nie wiatrów stoi. Jednak jest takie powykrzywiane. I tak mnie zastanawia, czy gdy dmuchanie w nie silniejszy wiatr czy uderzą fale, to czy nie upadnie. Jednak drzewo w lesie jest dużo bardziej bezpieczne, bo ma inne drzewa, na których może się oprzeć. Chociaż pewnie niewiele wiem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.