O pewnej skrzynce pocztowej
Skrzynka pocztowa. Gdzieś w Polsce.

Zawsze lubiłem skrzynki pocztowe.
I te stare – wysłużone i również te nowe – pachnące jeszcze (np. czerwoną farbą). Ten widok przypomina mi zawsze – „retro świat”. Świat listów.
Listów na które czekałem z drżeniem serca.
List mógł pachnieć np. zapachem Prowla (którego chyba już nie ma).
List mógł mieć na sobie ślady świecy, lub łez.
List miał w środku kłosy zboża, zerwanych przy zachodzie słońca (pamiętam nawet gdzie). Jeden z nich mam do dziś.
Czemu nie chcę pogodzić się ze śmiercią listów?
Dziś „listem” jest sms, który przychodzi między alertem RCB, a ofertą obniżki pizzy.
W „świecie listów” wierzyłem uparcie w taki Świat, w którym: „Szabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu!” (Mk 2,27b).
W taki świat, w którym życie i zdrowie Człowieka – znaczy znacznie więcej, niż wszelakie fantazje o władzy bez końca!
Nadal wierzę w taki świat.Niestety dzisiaj widok tej (i innych) skrzynek, sprawia we mnie zupełnie inne skojarzenia.
Również „skrzynka mojego umysłu” przyjmuje każdego dnia „nowe listy”.
Listy o tysiącach ludzi bez pracy.
O kolejnych zamkniętych SOR-ach.
O już – 26 Domach Opieki Społecznej objętych kwarantanną.
O przemocy domowej, która akurat nie uznaje narodowej kwarantanny.
Są też piękne listy z całego świata.
O ludzkiej solidarności.
O nadziei i człowieczeństwie.
Wierzę, że Ostatnie Słowo nie należy do śmierci!
Wierzę, że Jest Ktoś, kto sam JEST Słowem nadziei!
***
Wszyscy czytamy wiele smutnych listów w tym czasie.
Potrzebujemy na bliskie już majowe dni (i noce) – listów…
Ale tylko tych – o życiu, zdrowiu, bezpieczeństwie i nadziei dla wszystkich!
